1. George Washington jako wolnomularz: początki przyszłego Ojca Założyciela
George Washington urodził się 22 lutego 1732 roku w Pope’s Creek, w angielskiej kolonii Wirginii, w rodzinie zamożnych plantatorów tytoniu. Dość ironiczny wydaje się fakt, że człowiek, który kilkadziesiąt lat później stał się głównym architektem amerykańskiej niepodległości, otrzymał imię George na cześć króla Anglii Jerzego II.
Młody Washington odebrał solidne wykształcenie, ukierunkowane zwłaszcza na matematykę, geometrię i topografię. Bardzo wcześnie rozwinął praktyczne umiejętności, które wywarły ogromny wpływ na jego życie. Już w wieku szesnastu lat pracował jako mierniczy, uczestnicząc w kartografowaniu rozległych, słabo jeszcze znanych terenów Wirginii i regionów zachodnich. Ta praca w terenie ukształtowała jego konkretną wiedzę o amerykańskim terytorium, na długo zanim pomyślał o odegraniu roli politycznej czy wojskowej.
Uprawa tytoniu w kolonialnej Wirginii w XVIII wieku, główny fundament ekonomiczny wielkich plantacji, do których należała rodzina George’a Washingtona.
W 1752 roku śmierć jego przyrodniego brata, Lawrence’a Washingtona, stała się punktem zwrotnym. Jako były oficer służący w brytyjskiej Royal Navy pod rozkazami wiceadmirała Vernona, Lawrence dowodził również milicją Wirginii. George Washington odziedziczył tę funkcję i tym samym rozpoczął swoją karierę wojskową.
W tamtym czasie nic nie zapowiadało, że ten młody oficer kolonialny zostanie kiedyś pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Washington pozostawał przede wszystkim lojalnym poddanym brytyjskim, głęboko przywiązanym do Imperium Angielskiego, którego instytucje, armię i potęgę podziwiał.
2. George Washington i wojna siedmioletnia: narodziny bohatera kolonialnego
Pierwsze operacje wojskowe George’a Washingtona miały miejsce w kontekście narastających napięć między europejskimi potęgami kolonialnymi w Ameryce Północnej. Francuzi, mocno osadzeni w dolinie Ohio, dążyli do połączenia swoich posiadłości kanadyjskich z Luizjaną, podczas gdy brytyjscy koloniści kontynuowali ekspansję na zachód.
W 1754 roku Washington został wysłany ze swoimi ludźmi, aby zakwestionować obecność francuską w tym strategicznym regionie. Wyprawa doprowadziła do tzw. incydentu Jumonville’a. Oddział francuski dowodzony przez Josepha Coulona de Villiers de Jumonville’a został zaatakowany, a kilku żołnierzy, w tym sam dowódca, zginęło. Władze francuskie natychmiast oskarżyły go o morderstwo, podczas gdy Washington utrzymywał, że było to uprawnione starcie zbrojne. Pojmany wkrótce potem przez siły francuskie dowodzone przez brata Jumonville’a, Washington został zmuszony do podpisania dokumentu przyznającego się do odpowiedzialności za śmierć francuskiego oficera. Później twierdził, że podpisał tekst sporządzony po francusku, którego treści nie rozumiał w pełni.
Ten epizod w znacznym stopniu przyczynił się do rozsławienia jego nazwiska zarówno w koloniach amerykańskich, jak i w Anglii. Przede wszystkim zapowiadał jednak ogólny pożar, który miał stać się wojną siedmioletnią – pierwszym prawdziwie światowym konfliktem epoki nowożytnej, toczonym jednocześnie w Europie, Ameryce, na Karaibach, w Afryce i w Indiach.
W następnym roku Washington dołączył do wyprawy generała Edwarda Braddocka, naczelnego dowódcy sił brytyjskich w Ameryce. Brytyjczycy podjęli wówczas szeroko zakrojoną operację mającą na celu odbicie Fortu Duquesne z rąk Francuzów. Kampania zakończyła się katastrofą. 9 lipca 1755 roku, podczas bitwy nad Monongahelą, wojska brytyjskie zostały dotkliwie pobite, a Braddock śmiertelnie ranny.
W środku chaosu Washingtonowi udało się jednak zorganizować odwrót i uniknąć całkowitego zniszczenia sił angielskich. Jego opanowanie i odwaga przyniosły mu ogromną renomę w koloniach. Od tego momentu zaczęto postrzegać go jako prawdziwego amerykańskiego bohatera wojskowego, zdolnego do dowodzenia ludźmi w ekstremalnych warunkach.
Washington uczestniczył jeszcze w zwycięskiej kampanii generała Forbesa przeciwko Fortowi Duquesne w 1758 roku. Operacja ta zakończyła jego karierę wojskową w służbie Korony brytyjskiej. Opuścił armię i powrócił do Wirginii, gdzie w następnym roku ożenił się z Marthą Custis, zamożną wdową wywodzącą się z arystokracji kolonialnej.
3. Od plantatora z Wirginii do przywódcy amerykańskiej niepodległości
Po powrocie do Mount Vernon George Washington przez kilka lat poświęcił się zarządzaniu i rozwijaniu swoich ziem. Jako ambitny i metodyczny właściciel starał się poprawić rentowność swojego gospodarstwa, eksperymentując z nowymi uprawami, dywersyfikując działalność i modernizując narzędzia rolnicze. Rozwinął również rybołówstwo i stopniowo powiększał swój majątek, prowadząc wyrafinowany styl życia, do którego aspirowali wielcy plantatorzy Wirginii.
Jak wielu notabli kolonialnych, Washington utrzymywał wówczas ścisłe więzi gospodarcze z Anglią. Importował meble, tkaniny, towary luksusowe i europejskie wina. Jednak z biegiem lat napięcia między Londynem a koloniami amerykańskimi narastały. Środki fiskalne narzucone przez metropolię, ograniczenia handlowe i kontrola sprawowana nad wymianą towarów budziły rosnące niezadowolenie wśród elit kolonialnych.
U Washingtona ta ewolucja nie wynikała z natychmiastowego odrzucenia Korony brytyjskiej. Była stopniowa, pragmatyczna i w dużej mierze motywowana względami politycznymi i gospodarczymi. W 1769 roku poparł politykę bojkotu produktów angielskich zaproponowaną przez swojego przyjaciela George’a Masona. Wydarzenia nabrały tempa aż do słynnego „bostońskiego picia herbaty” w 1773 roku, kiedy to koloniści wyrzucili do morza ładunki herbaty w proteście przeciwko brytyjskiej polityce podatkowej.
Kiedy w kwietniu 1775 roku wybuchły pierwsze starcia zbrojne, przedstawiciele Trzynastu Kolonii zgromadzeni na Kongresie Kontynentalnym wybrali George’a Washingtona na dowódcę sił powstańczych. Jego doświadczenie wojskowe, osobista reputacja i prestiż w Wirginii czyniły go postacią zdolną do zjednoczenia kolonii, które wciąż były bardzo podzielone.
Portret konny George’a Washingtona z czasów amerykańskiej wojny o niepodległość, który stał się jednym z najsłynniejszych wizerunków pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych.
4 lipca 1776 roku Deklaracja Niepodległości oficjalnie ogłosiła narodziny Stanów Zjednoczonych Ameryki. Washington musiał wówczas stawić czoła jednej z najpotężniejszych armii świata, dysponując często skromnymi środkami. Wojna była długa, trudna i naznaczona kilkoma porażkami wojskowymi.
Pomoc francuska odegrała decydującą rolę w wyniku konfliktu. Już w 1777 roku markiz de Lafayette dołączył do amerykańskich powstańców jako ochotnik. Następnie, od 1778 roku, Francja oficjalnie zaangażowała się po stronie zbuntowanych kolonii przeciwko Anglii. Siły morskie admirała d’Estainga, a przede wszystkim korpus ekspedycyjny dowodzony przez Rochambeau, zapewniły niezbędne wsparcie wojskom amerykańskim.
Ta współpraca francusko-amerykańska osiągnęła punkt kulminacyjny podczas kampanii pod Yorktown w 1781 roku, która doprowadziła do kapitulacji Brytyjczyków. Dwa lata później traktat paryski z 3 września 1783 roku oficjalnie uznał niepodległość Stanów Zjednoczonych.
Po zakończeniu wojny George Washington cieszył się ogromnym prestiżem. Wielu zaakceptowałoby, gdyby na stałe zachował władzę wojskową. Jednak 23 grudnia 1783 roku dobrowolnie przekazał swoje dowództwo Kongresowi Kontynentalnemu, po czym powrócił do Mount Vernon. Gest ten wywarł ogromne wrażenie na współczesnych. W epoce wciąż naznaczonej monarchiami absolutnymi i osobistymi ambicjami dowódców wojskowych, Washington jawił się jako człowiek zdolny do wyrzeczenia się władzy w imię dobra wspólnego.
4. George Washington jako prezydent Stanów Zjednoczonych: symbol jedności narodowej
Powrót do Mount Vernon trwał jednak tylko kilka lat. Trudności, z jakimi borykało się młode państwo amerykańskie, szybko stały się oczywiste. Artykuły Konfederacji, które służyły wówczas za ramy instytucjonalne dla dawnych kolonii, przyznawały bardzo ograniczoną władzę rządowi centralnemu i utrudniały zarządzanie polityczne, finansowe i wojskowe krajem.
Washington stopniowo zrozumiał, że amerykańska niepodległość może pozostać krucha bez solidniejszych instytucji. W 1787 roku został wyznaczony na delegata Wirginii na Konwencję w Filadelfii, której zadaniem była rewizja Artykułów Konfederacji. Ze względu na swój ogromny prestiż osobisty został wybrany na przewodniczącego obrad.
Konwencja doprowadziła do przyjęcia Konstytucji Stanów Zjednoczonych 17 września 1787 roku. Ratyfikowana w następnym roku przez poszczególne stany, weszła oficjalnie w życie 4 marca 1789 roku. Tego samego dnia George Washington został wybrany na pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych jednogłośną decyzją kolegium elektorów.
Jego wybór wydawał się niemal oczywisty. W kraju wciąż głęboko podzielonym przez rywalizacje regionalne i napięcia polityczne, Washington uosabiał formę autorytetu moralnego ponad podziałami partyjnymi. Jego rola nie polegała tylko na rządzeniu: musiał nadać trwałą wiarygodność nowym instytucjom amerykańskim.
Podczas swoich dwóch kadencji Washington starał się ustabilizować funkcjonowanie państwa federalnego, skonsolidować finanse publiczne i uniknąć wciągnięcia Stanów Zjednoczonych w konflikty europejskie, które wstrząsały kontynentem po rewolucji francuskiej. Dążył również do zachowania równowagi między różnymi wrażliwościami politycznymi, które zaczynały już ścierać się wokół postaci Hamiltona i Jeffersona.
Ale jednym z najważniejszych gestów jego kariery politycznej był być może ten, którego nie wykonał. W 1797 roku, po zakończeniu drugiej kadencji, George Washington odmówił ubiegania się o trzecią, mimo że nic mu tego prawnie nie zabraniało. W epoce, w której wielu zwycięskich przywódców dążyło do utrzymania władzy dożywotnio, decyzja ta odbiła się szerokim echem.
Washington wzmacniał w ten sposób ideę, że prezydentura amerykańska nie jest ukrytą monarchią, lecz tymczasowym urzędem sprawowanym w służbie narodu. To dobrowolne wyrzeczenie znacząco przyczyniło się do zbudowania jego niemal legendarnej reputacji w historii Ameryki.
Wycofawszy się ponownie do Mount Vernon, wciąż uważnie śledził sprawy kraju. W 1798 roku, gdy niektórzy politycy obawiali się wojny z rewolucyjną Francją, prezydent John Adams zaproponował mu stopień generała porucznika armii rezerwowej, mającej bronić terytorium amerykańskiego w razie inwazji. Obawiany konflikt ostatecznie nie wybuchł.
George Washington zmarł 14 grudnia 1799 roku w wyniku ciężkiej infekcji dróg oddechowych. W całych Stanach Zjednoczonych zorganizowano liczne hołdy dla człowieka, którego wielu uważało już za Ojca Narodu Amerykańskiego.
5. George Washington jako wolnomularz: inicjacja i ścieżka masońska
4 listopada 1752 roku George Washington został przyjęty do grona wolnomularzy we Fredericksburgu w Wirginii, w loży, która później stała się Fredericksburg Lodge nr 4 Wielkiej Loży Wirginii. Miał wówczas zaledwie dwadzieścia lat. Do stopnia Mistrza został podniesiony 4 sierpnia 1753 roku.
Jak wielu wpływowych ludzi tamtych czasów, Washington znalazł w wolnomularstwie przestrzeń towarzyską, w której spotykali się oficerowie, notable, kupcy, sędziowie i właściciele ziemscy. Amerykańskie loże kolonialne XVIII wieku łączyły oficerów, sędziów, kupców i wielkich właścicieli ziemskich w ramach, w których różnice rangi i pochodzenia społecznego miały zacierać się w obliczu masońskiego braterstwa.
Nie należy jednak wyobrażać sobie George’a Washingtona jako wolnomularza będącego szczególnie aktywnym dygnitarzem masońskim w codziennym zarządzaniu Zakonem. Jego ścieżka masońska pozostała stosunkowo dyskretna w porównaniu z jego ogromną karierą wojskową i polityczną. Uczęszczał do lóż w sposób nieregularny, zwłaszcza w latach wojny i prezydentury, ale przez całe życie utrzymywał pozytywną i publiczną relację z wolnomularstwem.
Washington przyjął również kilka tytułów honorowych i utrzymywał stałe relacje z różnymi lożami amerykańskimi. Jego korespondencja pokazuje, że uważał wolnomularstwo za szanowaną instytucję, zdolną przyczynić się do moralności publicznej i zgody obywatelskiej. Z drugiej strony, nic nie pozwala twierdzić, że próbował przekształcić Zakon w instrument polityczny czy ideologiczny.
Wizerunek George’a Washingtona jako wolnomularza stopniowo zyskiwał ogromne znaczenie w kulturze amerykańskiej po uzyskaniu niepodległości. W miarę budowania pamięci narodowej Stanów Zjednoczonych postać pierwszego prezydenta została szeroko włączona do amerykańskiej narracji masońskiej. Washington jawił się jako idealne ucieleśnienie człowieka zdolnego do połączenia dyscypliny moralnej, powściągliwości osobistej, poczucia obowiązku i służby na rzecz wspólnoty.
Pamięć ta była pielęgnowana poprzez liczne przedstawienia artystyczne, ceremonie upamiętniające i odniesienia symboliczne. Wspomnienie George’a Washingtona jako wolnomularza zajęło tym samym centralne miejsce w imaginarium amerykańskiego wolnomularstwa, daleko wykraczając poza jego konkretny udział w pracach lóż.
6. Wolnomularstwo a amerykańska niepodległość: rzeczywistość historyczna czy mit polityczny?
Rola wolnomularstwa w amerykańskiej niepodległości często budziła fantazje, przesadzone opinie i teorie spiskowe. Obecność licznych wolnomularzy wśród aktorów amerykańskiej rewolucji jest niezaprzeczalnym faktem historycznym. Jednak ta obecność nie wystarcza, by uczynić z wolnomularstwa tajnego inicjatora powstania przeciwko Anglii.
Wśród wielkich postaci amerykańskiej niepodległości wielu było rzeczywiście wolnomularzami. Benjamin Franklin pozostaje bez wątpienia najsłynniejszym przykładem. Paul Revere, John Hancock czy James Otis również należeli do Zakonu. George Washington jako wolnomularz wpisywał się więc w środowisko, w którym sieci masońskie były dobrze obecne. Jednak inne kluczowe postacie amerykańskiej rewolucji, jak Thomas Jefferson czy Samuel Adams, nie były wolnomularzami. Jeśli chodzi o sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości, tylko mniejszość z nich z pewnością należała do wolnomularstwa.
Sytuacja była porównywalna po stronie francuskiej. Markiz de Lafayette był wolnomularzem, podobnie jak wielu oficerów korpusu ekspedycyjnego wysłanego przez Ludwika XVI. Badania historyczne pozwoliły zidentyfikować kilku oficerów generalnych i wyższych rangą członków Zakonu, wśród których byli hrabia de Ségur, hrabia de Deux-Ponts, hrabia de Vauban czy hrabia de Fersen. Ta wspólna przynależność bez wątpienia ułatwiła relacje osobiste między niektórymi oficerami francuskimi i amerykańskimi.
Byłoby jednak błędne wyciąganie z tego wniosku o istnieniu swego rodzaju międzynarodowego spisku masońskiego wymierzonego w Koronę brytyjską. Armie angielskie również liczyły wielu wolnomularzy w swoich szeregach. Kilka pułków brytyjskich, zwłaszcza szkockich czy irlandzkich, posiadało nawet loże wojskowe, które w znacznym stopniu przyczyniły się do rozprzestrzenienia wolnomularstwa w koloniach amerykańskich.
Wolnomularstwo odegrało w rzeczywistości rolę bardziej dyskretną, ale prawdopodobnie głębszą. Loże stanowiły miejsca spotkań i cyrkulacji idei, w których rozpowszechniały się pewne nowe koncepcje wolności, reprezentacji politycznej, braterstwa obywatelskiego czy rządów konstytucyjnych. Uczestniczyły w klimacie intelektualnym XVIII wieku, nie tworząc przy tym zorganizowanej partii politycznej.
Loże amerykańskie jako instytucje nie wydały zresztą żadnych zbiorowych wytycznych dotyczących powstania czy zerwania z Anglią. Amerykańscy wolnomularze pozostawali podzieleni w tej kwestii, podobnie jak całe społeczeństwo kolonialne. Niektórzy wspierali powstańców, inni pozostawali wierni Koronie brytyjskiej.
To, co dziś nazywamy amerykańskim wolnomularstwem, budowało się więc mniej w logice rewolucyjnej, a bardziej w szerszej kulturze politycznej, odziedziczonej po angielskim i europejskim oświeceniu. George Washington jako wolnomularz stopniowo ucieleśniał tę syntezę między ideałem moralnym, patriotyzmem amerykańskim a budową nowego porządku politycznego opartego na instytucjach cywilnych, a nie na osobistym arbitralnym rządzeniu.
7. Położenie kamienia węgielnego pod Kapitol: narodziny amerykańskiego imaginarium masońskiego
18 września 1793 roku George Washington wziął udział w ceremonii położenia kamienia węgielnego pod Kapitol. Przyodziany w swoje masońskie dekoracje, publicznie przewodniczył ceremonii inspirowanej symbolicznymi zwyczajami wolnomularstwa. Wydarzenie to trwale zapisało się w amerykańskiej pamięci masońskiej.
Wiele przedstawień malarskich tej sceny powstało później, przyczyniając się do wpisania wizerunku George’a Washingtona jako wolnomularza w symboliczną historię Stanów Zjednoczonych. Pierwszy amerykański prezydent jawił się odtąd jako postać niemal założycielska samej narodowej tradycji masońskiej.
George Washington uczestniczy w położeniu kamienia węgielnego pod Kapitol 18 września 1793 roku, przyodziany w swoje masońskie dekoracje.
Ceremonia ta nie była zresztą odosobnionym epizodem. Podczas swojej inauguracji prezydenckiej 30 kwietnia 1789 roku Washington złożył już przysięgę na Biblii używanej przez St John’s Lodge nr 1 z Nowego Jorku. Gest ten stopniowo nabrał wysoce symbolicznego wymiaru w pamięci amerykańskiej. Wielu prezydentów Stanów Zjednoczonych używało później tej samej Biblii podczas własnego zaprzysiężenia.
Inny epizod również ilustruje wyjątkowy prestiż, jakim cieszył się Washington wśród amerykańskich wolnomularzy. W 1779 roku Wielka Loża Pensylwanii zaproponowała, aby został on Wielkim Mistrzem wszystkich wolnomularzy Ameryki. Projekt miał na celu stworzenie jednej, narodowej Wielkiej Loży dla nowych Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie nigdy nie doszedł do skutku ze względu na silne przywiązanie różnych jurysdykcji amerykańskich do swojej autonomii.
Ta porażka jest znamienna dla rodzącego się ducha politycznego Ameryki. Nawet w wolnomularstwie model federalny ostatecznie zwyciężył nad jakąkolwiek formą nadmiernej centralizacji. Ale ta próba pokazuje również, jak wyjątkowe miejsce zajmował już George Washington w amerykańskim imaginarium masońskim.
Poprzez jego osobę część amerykańskiego wolnomularstwa widziała nie tyle zwykłego przywódcę politycznego, co symbol jedności narodowej, stabilności instytucjonalnej i cnoty obywatelskiej w służbie nowego kraju.
8. Podsumowanie – George Washington jako wolnomularz: między historią narodową a pamięcią masońską
George Washington jako wolnomularz pozostaje dziś jedną z najsłynniejszych postaci w światowej historii masońskiej. Jednak jego znaczenie nie wynika wyłącznie z przynależności do Zakonu. To, co tłumaczy szczególne miejsce, jakie zajmuje w pamięci amerykańskiej, wynika przede wszystkim z roli, jaką odegrał w narodzinach Stanów Zjednoczonych i w budowie ich instytucji.
Ani teoretyk rewolucyjny, ani przywódca ideologicznej partii, Washington jawi się przede wszystkim jako człowiek obowiązku, głęboko przywiązany do idei stabilności politycznej i służby publicznej. Wolnomularstwo naturalnie znalazło w tej postaci umiarkowanego przywódcy, zdolnego do dobrowolnego wyrzeczenia się władzy, szczególnie silne ucieleśnienie pewnych ideałów, które wówczas głosiło: dyscypliny moralnej, braterstwa obywatelskiego, równowagi instytucji i prymatu dobra wspólnego.
Pamięć o George’u Washingtonie jako wolnomularzu była w ten sposób stopniowo wywyższana w kulturze amerykańskiej, zwłaszcza wokół wielkich scen symbolicznych, takich jak położenie kamienia węgielnego pod Kapitol. Więcej niż tylko prezydent-wolnomularz, Washington stał się stopniowo postacią założycielską samego amerykańskiego imaginarium masońskiego.
Autor: Ion Rajolescu, redaktor naczelny Sklep — w służbie sprawiedliwego, rygorystycznego i żywego słowa masońskiego.
Odkryj również naszą kolekcję masońskich dekoracji Rytu Yorku, spadkobiercy wielkich amerykańskich tradycji masońskich.
Replika fartucha masońskiego George’a Washingtona 2 – ręcznie haftowany, prawdziwa skóra
EUR 55.99
EUR 69.99
Zobacz więcej
1 Czy George Washington był rzeczywiście wolnomularzem?
Tak. George Washington został przyjęty do wolnomularstwa 4 listopada 1752 roku we Fredericksburgu w Wirginii. Do stopnia Mistrza został podniesiony 4 sierpnia 1753 roku i przez całe życie utrzymywał publiczne więzi z amerykańskim wolnomularstwem.
2 W jakiej loży George Washington został inicjowany?
George Washington został przyjęty do loży we Fredericksburgu, znanej dziś jako Fredericksburg Lodge nr 4, podlegającej Wielkiej Loży Wirginii.
3 Czy George Washington odegrał ważną rolę w amerykańskim wolnomularstwie?
George Washington nigdy nie kierował całym amerykańskim wolnomularstwem, ale jego postać zyskała ogromne znaczenie symboliczne w historii masońskiej Stanów Zjednoczonych. Pozostaje jednym z amerykańskich prezydentów najbardziej kojarzonych z Zakonem.
4 Czy wolnomularstwo zorganizowało amerykańską niepodległość?
Nie. Choć wielu ważnych aktorów amerykańskiej rewolucji było wolnomularzami, nic nie pozwala mówić o spisku masońskim. Amerykańscy wolnomularze byli podzieleni w kwestii niepodległości. Niektórzy wspierali powstańców, podczas gdy inni pozostawali wierni Koronie brytyjskiej. Wielu oficerów brytyjskich również było wolnomularzami. Loże były przede wszystkim miejscami spotkań i cyrkulacji idei XVIII wieku.
5 Czy George Washington publicznie nosił masońskie dekoracje?
Tak. Najsłynniejszym przypadkiem pozostaje ceremonia położenia kamienia węgielnego pod Kapitol 18 września 1793 roku, podczas której George Washington wystąpił publicznie w swoich masońskich dekoracjach.
6 Na jakiej Biblii George Washington złożył przysięgę jako prezydent?
Podczas swojej inauguracji prezydenckiej 30 kwietnia 1789 roku George Washington złożył przysięgę na Biblii używanej przez St John’s Lodge nr 1 z Nowego Jorku.
7 Czy George Washington miał zostać Wielkim Mistrzem wszystkich amerykańskich wolnomularzy?
Tak. W 1779 roku projekt utworzenia narodowej Wielkiej Loży amerykańskiej zakładał uczynienie George’a Washingtona Wielkim Mistrzem wszystkich wolnomularzy w Stanach Zjednoczonych. Projekt został ostatecznie porzucony na rzecz modelu federalnego niezależnych Wielkich Lóż.
Znajdź tutaj pełną transkrypcję podcastu dla tych, którzy wolą czytać lub chcą pogłębić dyskusję.
Podcast – George Washington jako wolnomularz: Ojciec Założyciel i amerykański imaginarium masoński
Kiedy wspominamy George’a Washingtona, od razu myślimy o pierwszym prezydencie Stanów Zjednoczonych, zwycięskim dowódcy wojny o niepodległość czy Ojcu Założycielu narodu amerykańskiego. Jednak za tą postacią polityczną, która stała się niemal mityczna, kryje się również wolnomularz, którego wizerunek wywarł głęboki wpływ na amerykańską historię masońską.
Istnieje zresztą bardzo słynna scena, która niemal w całości podsumowuje to powiązanie między Washingtonem a wolnomularstwem. 18 września 1793 roku George Washington kładzie kamień węgielny pod Kapitol, przyodziany w swoje masońskie dekoracje. Ceremonia jest publiczna. Jest uroczysta. I stanie się później jednym z wielkich symbolicznych obrazów amerykańskiego wolnomularstwa.
Ale kim naprawdę był George Washington? I jaką rolę odegrało wolnomularstwo w jego drodze?
George Washington urodził się 22 lutego 1732 roku w angielskiej kolonii Wirginii, w rodzinie zamożnych plantatorów. Nic jeszcze nie zapowiadało, że zostanie przywódcą niepodległego państwa. Dorastał jako lojalny poddany brytyjski.
Bardzo wcześnie wyróżnił się zdolnościami matematycznymi, geometrycznymi i topograficznymi. Jako nastolatek pracował już jako mierniczy i uczestniczył w kartografowaniu słabo znanych terenów. To doświadczenie w terenie odegrało ważną rolę w jego formacji. Washington odkrył ogrom amerykańskiego terytorium jeszcze przed wejściem w życie wojskowe.
Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił po śmierci jego przyrodniego brata, Lawrence’a Washingtona, byłego oficera brytyjskiego i dowódcy milicji Wirginii. George Washington stopniowo przejmował jego funkcje wojskowe.
Znajdujemy się wówczas w okresie narastających napięć między Francuzami a Anglikami w Ameryce Północnej. Obie potęgi dążyły do kontrolowania terytoriów zachodnich, zwłaszcza doliny Ohio.
W 1754 roku Washington wziął udział w wyprawie przeciwko Francuzom. Sprawa zakończyła się źle. Francuski oficer, sieur de Jumonville, zginął podczas starcia. Francuzi oskarżyli go o morderstwo. Washington twierdził, że była to normalna walka wojskowa i później utrzymywał, że podpisał przyznanie się do winy sporządzone po francusku, nie rozumiejąc w pełni jego treści.
Ten epizod przyczynił się jednak do jego sławy. Przede wszystkim zapowiadał wojnę siedmioletnią, pierwszy prawdziwie światowy konflikt epoki nowożytnej.
W następnym roku Washington towarzyszył wyprawie generała Braddocka przeciwko Fortowi Duquesne. Kampania zakończyła się katastrofą dla Brytyjczyków. Ale w środku klęski Washingtonowi udało się zorganizować odwrót i uratować część wojsk angielskich. Jego odwaga zaimponowała amerykańskim koloniom. Stopniowo stał się uznaną postacią wojskową.
Po kilku kampaniach ostatecznie opuścił armię brytyjską i powrócił do Wirginii, gdzie poślubił Marthę Custis, zamożną wdowę należącą do elity kolonialnej.
Przez kilka lat Washington prowadził dostatnie życie wielkiego plantatora. Rozwijał swoje ziemie, eksperymentował z nowymi uprawami i powiększał swój majątek w Mount Vernon.
Ale relacje między koloniami a Londynem stopniowo się pogarszały. Podatki narzucone przez Anglię, ograniczenia handlowe i kontrola gospodarcza metropolii podsycały niezadowolenie amerykańskich kolonistów.
Jak wielu innych notabli, Washington powoli ewoluował w stronę opozycji politycznej wobec Korony brytyjskiej. Pod koniec lat 60. XVIII wieku wspierał bojkoty produktów angielskich.
Potem przyszły wydarzenia, które doprowadziły do ostatecznego zerwania. Bostońskie picie herbaty. Pierwsze akty przemocy. I wreszcie wojna o niepodległość.
W czerwcu 1775 roku George Washington został wybrany na dowódcę amerykańskich sił powstańczych. Jego prestiż wojskowy i osobisty autorytet uczyniły go idealnym kandydatem do zjednoczenia kolonii.
4 lipca 1776 roku Trzynaście Kolonii ogłosiło niepodległość.
Wojna była długa i trudna. Amerykańskim powstańcom często brakowało pieniędzy, sprzętu i wyszkolonych żołnierzy. Pomoc francuska stała się wówczas decydująca.
Markiz de Lafayette bardzo wcześnie dołączył do amerykańskich powstańców. Następnie Francja oficjalnie interweniowała przeciwko Anglii. Rochambeau, d’Estaing i inni francuscy oficerowie zapewnili niezbędne wsparcie siłom amerykańskim.
Wśród nich wielu oficerów było wolnomularzami, podobnie jak kilku amerykańskich przywódców.
Tutaj pojawia się często dyskutowane pytanie: czy wolnomularstwo odegrało rolę w amerykańskiej niepodległości?
Odpowiedź wymaga niuansów.
Tak, kilka ważnych postaci amerykańskiej rewolucji było wolnomularzami: Benjamin Franklin, Paul Revere, John Hancock czy sam George Washington.
Ale nie należy wyobrażać sobie swego rodzaju międzynarodowego spisku masońskiego wymierzonego w Anglię.
Po pierwsze dlatego, że kilka głównych postaci amerykańskiej niepodległości nie było wolnomularzami.
Po drugie dlatego, że wielu wolnomularzy pozostało wiernych Koronie brytyjskiej. Armie angielskie również liczyły wielu wolnomularzy w swoich szeregach.
Rzeczywistość jest bardziej subtelna. Loże były przede wszystkim miejscami spotkań i cyrkulacji idei w epoce Oświecenia. Wymieniano tam nowe koncepcje wolności, rządów konstytucyjnych czy braterstwa obywatelskiego. Ale loże amerykańskie nigdy nie wydały zbiorowych wytycznych na rzecz powstania.
Sam George Washington nigdy nie był rewolucyjnym ideologiem. Jawi się raczej jako człowiek pragmatyczny, przywiązany do stabilności politycznej i dobra publicznego.
Po amerykańskim zwycięstwie i traktacie paryskim z 1783 roku Washington mógł na stałe zachować władzę wojskową. Wielu by to zaakceptowało.
Ale wybrał przeciwnie: dymisję ze swojego dowództwa i powrót do Mount Vernon.
Ten gest wywarł głębokie wrażenie na współczesnych. W epoce zdominowanej przez monarchie i osobiste ambicje dowódców wojskowych, Washington jawi się jako człowiek zdolny do dobrowolnego wyrzeczenia się władzy.
Kilka lat później przewodniczył Konwencji mającej na celu napisanie amerykańskiej Konstytucji. Następnie w 1789 roku został pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Tutaj również jego rola wykracza daleko poza zwykłą politykę. Washington musiał nadać wiarygodność moralną i instytucjonalną nowemu państwu amerykańskiemu.
Odbył dwie kadencje prezydenckie, po czym w 1797 roku odmówił trzeciej, mimo że nic go do tego prawnie nie zmuszało.
To drugie wyrzeczenie jeszcze bardziej wzmocniło jego niemal legendarną pozycję w historii Ameryki.
A amerykańskie wolnomularstwo stopniowo uczyniło z Washingtona prawdziwą postać symboliczną.
George Washington został inicjowany jako wolnomularz 4 listopada 1752 roku we Fredericksburgu w Wirginii. Do stopnia mistrza został podniesiony kilka miesięcy później.
Nigdy nie był głównym przywódcą Zakonu w codziennym życiu, ale zawsze utrzymywał publiczną i pozytywną relację z wolnomularstwem.
Ceremonia położenia kamienia węgielnego pod Kapitol stanowi prawdopodobnie najsłynniejszy tego przykład. Przyodziany w masońskie dekoracje, Washington jawi się tam jako swego rodzaju symboliczny ojciec nowego państwa amerykańskiego.
Podczas swojej inauguracji prezydenckiej również złożył przysięgę na Biblii z St John’s Lodge w Nowym Jorku.
Z biegiem czasu te obrazy nabrały niemal mitologicznego wymiaru w amerykańskiej kulturze masońskiej.
Mało znany projekt dobrze ilustruje to zjawisko. Pod koniec lat 70. XVIII wieku niektórzy amerykańscy wolnomularze rozważali nawet uczynienie Washingtona Wielkim Mistrzem wszystkich wolnomularzy w Stanach Zjednoczonych. Projekt nigdy nie doszedł do skutku, głównie dlatego, że różne amerykańskie Wielkie Loże silnie trzymały się swojej autonomii.
Ale ta próba dobrze pokazuje, jak bardzo George Washington stał się już wyjątkową postacią w amerykańskim imaginarium masońskim.
Do dziś George Washington pozostaje jednym z amerykańskich prezydentów najbardziej kojarzonych z wolnomularstwem.
Jego znaczenie nie wynika tylko z faktu, że był wolnomularzem. Wynika przede wszystkim z tego, co reprezentuje w historii Ameryki: zwycięskiego dowódcę wojskowego zdolnego do wyrzeczenia się władzy, człowieka przywiązanego do stabilności instytucji i symbolu jedności narodowej w pierwszych latach Stanów Zjednoczonych.
Amerykańskie wolnomularstwo rozpoznało w tej postaci pewne ideały, które samo głosiło: dyscyplinę moralną, poczucie obowiązku, braterstwo obywatelskie i służbę na rzecz dobra wspólnego.



