Początki templariuszy
Zakon templariuszy narodził się w czasach wypraw krzyżowych. Można by zapisać setki stron, opisując ich historię, ale tutaj skupimy się na najważniejszych faktach. W 1118 roku dziewięciu rycerzy postanowiło zjednoczyć się w Jerozolimie, aby chronić pielgrzymów, którzy padali ofiarą licznych ataków. Złożyli śluby zakonne przed Gormondem (często pisownia: Garimond), łacińskim patriarchą Jerozolimy, ślubując czystość, ubóstwo i posłuszeństwo zgodnie z regułą św. Augustyna, stosowaną wówczas przez Kanoników Grobu Świętego, z którymi byli początkowo związani.
Przekonany o użyteczności takiej milicji w Ziemi Świętej, król Jerozolimy Baldwin II przyznał im część swojego pałacu, odpowiadającą dzisiejszemu meczetowi Al-Aksa, który wówczas uważano za miejsce dawnej Świątyni Jerozolimskiej. Dlatego rycerzy tych powszechnie nazywano templariuszami (od łac. templum – świątynia), choć oficjalna nazwa zakonu brzmiała: Ubodzy Rycerze Chrystusa i Świątyni Salomona.
To nowe zgromadzenie zostało kanonicznie zatwierdzone przez synod regionalny w Nablusie w 1120 roku. W 1127 roku pięciu jego członków, w tym Hugues de Payns, ich przywódca, oraz André de Montbard, wuj Bernarda z Clairvaux, wyruszyło w podróż po Europie, aby zbierać fundusze, rekrutować rycerzy i uzyskać od Kościoła zatwierdzenie nowego, niespotykanego dotąd statusu mnicha-żołnierza. Dokonał tego papież Honoriusz III na soborze w Troyes w tym samym roku. Templariusze otrzymali ponadto nową regułę, napisaną specjalnie dla nich przez Bernarda z Clairvaux.
Templariusze stali się pierwszą stałą armią Królestwa Jerozolimskiego, a w ślad za nimi poszli joannici (powstali około 1080 roku, zatwierdzeni w 1113 roku jako zakon szpitalny, charakter militarny przyjęli w 1182 roku) oraz krzyżacy (niemiecki zakon wojskowo-religijny, powstały jako szpitalnicy w 1190 roku, a w 1199 roku przekształcony w zakon rycerski).
Ekspansja templariuszy
Wychwalając duchowy wymiar rycerstwa w czasach, gdy pojawiały się pierwsze romanse rycerskie traktujące m.in. o poszukiwaniu Świętego Graala, templariusze oferowali drogę samorealizacji, która odpowiadała oczekiwaniom wielu europejskich rycerzy. Rekrutacja i darowizny płynęły szerokim strumieniem, czyniąc z zakonu pierwszą na świecie “wielonarodową korporację” z bardzo gęstą siecią komandorii. Większość komandorii, położonych na Zachodzie, stanowiła bazę ekonomiczną dla oddziałów walczących w Ziemi Świętej. Wbrew powszechnym wyobrażeniom, w Europie było niewielu rycerzy templariuszy, poza Półwyspem Iberyjskim, gdzie byli zaangażowani militarnie od połowy XII wieku: większość komandorii to były gospodarstwa rolne zarządzane przez serwientów, czyli templariuszy niepochodzących ze szlachty, ubranych na czarno lub brązowo, a nie w słynny biały płaszcz, ozdobiony od 1147 roku czerwonym krzyżykiem.
Ta sieć ekonomiczna pozwoliła templariuszom stać się również bankierami. Każdy, kto chciał udać się do Ziemi Świętej, mógł zdeponować srebro w europejskiej placówce templariuszy i otrzymać pokwitowanie, które pozwalało mu wypłacić te środki w innej placówce zakonu na Wschodzie. Zaczęli nawet pożyczać pieniądze, głównie władcom pragnącym zorganizować krucjatę.
Pragmatyczna polityka
W Ziemi Świętej templariusze nie zajmowali się tylko wojaczką, ale mocno angażowali się w dyplomację. Krzyżowcy przybywający z Europy byli pełni uproszczonych przekonań – przyjeżdżali tylko walczyć z Saracenami i, przy odrobinie szczęścia, wracali do domu, nie przejmując się konsekwencjami. Templariusze, podobnie jak inne zakony rycerskie, byli tam osiedleni i zostawali na miejscu. Nie mogli więc pozwolić sobie na permanentną wojnę ze wszystkimi muzułmanami i musieli zawierać sojusze: raz z sułtanem Damaszku przeciwko sułtanowi Egiptu, innym razem odwrotnie, układać się z lokalną ludnością niechrześcijańską i negocjować ze słynnymi “Asasynami” (mistyczny odłam szyicki, kierowany przez “Starca z Gór”, z którego tylko część – fedaini – była zbrojna).
Templariusze musieli także lawirować między interesami europejskich władców, z których każdy chciał zyskać prestiż dzięki swoim często nieprzemyślanym działaniom w Ziemi Świętej. Musieli oczywiście liczyć się z rywalizującymi zakonami (joannitami i krzyżakami), które nie zawsze prowadziły taką samą politykę. Pierwotny program templariuszy, bardzo prosty w swoim założeniu – “bronić Ziemi Świętej” – okazał się niezwykle złożony i wymagał wielu kompromisów.
Upadek Królestwa Jerozolimskiego
Podkopane nieustannymi sporami wewnętrznymi i cierpiące na brak stałego wsparcia ze strony państw europejskich, Królestwo Jerozolimskie ostatecznie upadło. Najpierw Jerozolimę odzyskał Saladyn w 1187 roku, który zajął również miasta portowe, takie jak Akka. Chrześcijanie musieli wycofać się do Tyru. Odzyskali jednak nieco inicjatywę podczas III krucjaty, prowadzonej przez Filipa Augusta i Ryszarda Lwie Serce. W 1191 roku ten ostatni zdobył Akkę, która stała się nową stolicą tego, co pozostało z Królestwa Jerozolimskiego. Jerozolima jednak na stałe pozostała w rękach Saracenów.
Sklep wykonuje peleryny i płaszcze dla zakonów rycerskich. Zobacz kolekcję.
Europejscy władcy nieustannie spierali się o tytuł króla Jerozolimy, a w tym namiastkowym królestwie szerzyła się anarchia, którą tylko templariusze, joannici i krzyżacy starali się utrzymać na powierzchni. Byli jednak podzieleni między sobą i w rzeczywistości służyli różnym interesom zewnętrznym. Dopiero podczas oblężenia Akki przez sułtana Egiptu w 1291 roku walczyli ramię w ramię, ale było już za późno. Miasto padło 18 maja 1291 roku, co ostatecznie zakończyło istnienie Królestwa Jerozolimskiego. Templariusze jeszcze o tym nie wiedzieli, ale od tego momentu ich dni były policzone.
Tragiczny koniec templariuszy
Po utracie Królestwa Jerozolimskiego templariusze przenieśli siedzibę zakonu do Paryża, nie przestając domagać się nowej krucjaty (która byłaby dziesiątą), aby odzyskać Jerozolimę. Nikt jednak nie wydawał się gotowy na taką wyprawę, a zwłaszcza na pokrycie jej kosztów. Jako potęga ekonomiczna i militarna, templariusze stali się w pewnym sensie niepotrzebni. To niebezpieczna sytuacja, zwłaszcza gdy jest się wierzycielem króla Francji, w tym przypadku Filipa IV Pięknego.
Panowanie Filipa Pięknego charakteryzowało się centralizacją administracyjną, stopniowym odchodzeniem od zwyczajów feudalnych, wprowadzeniem powszechnego podatku w całym Królestwie Francji oraz nieustannymi kryzysami monetarnymi… W 1306 roku wypędził on Żydów z Francji, nie omieszkawszy wcześniej skonfiskować całego ich majątku. Filip Piękny był winien templariuszom dużo pieniędzy i początkowo planował rozwiązać ten problem, łącząc zakon templariuszy z zakonem joannitów i ogłaszając się wielkim mistrzem tego nowego, zjednoczonego zakonu. Projekt ten spotkał się z odmową zarówno templariuszy, jak i joannitów. Jednak mistrz joannitów przebywał na Rodos, poza zasięgiem, podczas gdy mistrz templariuszy rezydował w Paryżu. A to właśnie templariuszom Filip Piękny był winien pieniądze…
Wtedy uruchomiono wielką machinację i na podstawie (ewidentnie fałszywych) doniesień byłego templariusza wykluczonego z zakonu, Filip Piękny nakazał ich aresztowanie w całym królestwie w piątek 13 października 1307 roku i wszczął przeciwko nim proces o herezję. Papież Klemens V, który zawdzięczał tiarę papieską Filipowi Pięknemu, mógł jedynie podążać za nakazami króla, z większą lub mniejszą chęcią.
Pod wpływem tortur wielu templariuszy przyznało się do wszystkiego, o co ich oskarżano: wyparcia się Chrystusa, plucia na krzyżyk podczas tajnego przyjęcia do zakonu, czczenia Bafometa, symonii, sodomii itp. Nie należy jednak dać się zwieść tym zeznaniom, uzyskanym pod torturami: w procesach o herezję nie chodziło o odkrycie prawdy, lecz o ustalenie listy występków przypisywanych heretykom i uzyskanie potwierdzenia tego formularza przez oskarżonych. W skrócie, to tak, jakby prokuratura napisała akt oskarżenia, zanim sędzia śledczy przesłuchał podejrzanych.
Wielu templariuszy trafiło na stos, a w 1312 roku, na zakończenie soboru w Vienne, Klemens V zniósł Zakon Świątyni, którego dobra przekazano joannitom, którzy musieli zapłacić 200 000 liwrów turońskich (około 3,8 miliona euro) w ciągu trzech lat królowi Francji jako odszkodowanie za koszty procesu. Z pewnością znacznie mniej, niż liczył Filip Piękny. Los członków zakonu rozstrzygnięto następująco: ci, którzy byli niewinni lub przyznali się do winy, mieli otrzymać rentę i mogli zamieszkać w domu zakonnym (należącym teraz do joannitów) lub wstąpić do innego zakonu, a ci, którzy odmówili przyznania się lub wycofali zeznania, mieli zostać skazani zgodnie z surowością prawa kanonicznego.
W więzieniu pozostali czterej ostatni wielcy dostojnicy zakonu, co do których Klemens V zwlekał z wydaniem wyroku: Jakub de Molay, mistrz zakonu, Geoffroy de Charnay, preceptor Normandii, Hugues Pairaud, preceptor Francji, oraz Geoffroy de Gonneville, preceptor Akwitanii. Ci czterej mężczyźni wciąż liczyli na łaskę papieża. W grudniu 1313 roku powołano komisję trzech kardynałów, która zwołała sobór w Paryżu na 11 (lub 18) marca 1314 roku. Czterej dostojnicy templariuszy stanęli przed gronem teologów, mając nadzieję na ochronę papieża, ale usłyszeli jedynie wyrok dożywotniego więzienia. Wtedy Jakub de Molay i Geoffroy de Charnay zaprotestowali, ogłaszając, że są niewinni, podobnie jak cały zakon, a ich zeznania zostały wymuszone torturami. Wycofali swoje przyznanie się do winy, stając się tym samym recydywistami, co groziło stosem. Kardynałowie zawiesili obrady do następnego dnia. Jednak gdy tylko dowiedział się o tym Filip Piękny, nakazał spalić Jakuba de Molay i Geoffroya de Charnay żywcem tego samego dnia, co wykonano na Île des Javiaux, zwanej też Wyspą Żydowską, obok Île de la Cité. Mówi się, że na stosie Jakub de Molay wezwał Klemensa V i Filipa Pięknego przed trybunał Boży w ciągu roku. Czy to prawda? Faktem jest natomiast, że Klemens V zmarł 20 kwietnia 1314 roku, a Filip Piękny podążył za nim do grobu 29 listopada tego samego roku.
Trwanie templariuszy
Traktowanie templariuszy nie było wszędzie jednakowe. Żaden władca nie prześladował ich z taką gorliwością jak Filip Piękny, a choć aresztowania i przesłuchania miały miejsce, tortury nie były stosowane systematycznie, a przyznania się do winy były bardzo rzadkie. Niemniej jednak zakon został powszechnie zniesiony przez papieża w 1312 roku. Decyzja ta miała moc prawną wszędzie. Byli templariusze wstąpili więc do innych zakonów religijnych we wszystkich krajach katolickich.
Jedynie na Półwyspie Iberyjskim templariusze przetrwali zbiorowo, ponieważ ich umiejętności wojskowe były potrzebne w czasie rekonkwisty. Stworzono dla nich jednak dwa nowe zakony: Zakon z Montesa w Królestwie Aragonii oraz Zakon Chrystusa w Portugalii. Te dwa iberyjskie zakony są więc następcami Zakonu Świątyni, ale nie w ścisłym tego słowa znaczeniu jego przetrwaniem.
Jeśli chodzi o rzekome przetrwanie templariuszy w Szkocji, którzy mieli zostać przygarnięci przez rzekomy Zakon św. Andrzeja z Ostu, stworzony przez Roberta Bruce’a w uznaniu za ich domniemany udział w bitwie pod Bannockburn w czerwcu 1314 roku, nie ma to żadnych podstaw historycznych. Dowody, jakimi miałyby być rzekome nagrobki templariuszy i Kaplica Rosslyn, zostały odrzucone przez historyków: nagrobki to groby szkockich rycerzy krzyżowych, a Kaplica Rosslyn pochodzi z lat 40. XV wieku, czyli ponad wiek po zniesieniu Zakonu Świątyni. Ta romantyczna legenda o bitwie pod Bannockburn pojawia się w szkockich kręgach masońskich dopiero od 1843 roku.
Dzieła dotyczące historii wolnomularstwa zebrano tutaj. Zobacz kolekcję.
Przetrwanie Zakonu Świątyni w Szkocji jest więc fikcją, która narodziła się w łonie wolnomularstwa XVIII wieku.
Wolnomularze – spadkobiercy templariuszy?
Różne czynniki sprawiły, że niektórzy europejscy wolnomularze w XVIII wieku zaczęli odwoływać się do templariuszy. Po pierwsze, kwestia socjologiczna: w czasach Ancien Régime większość wolnomularzy, a zwłaszcza ich przywódcy, wywodziła się z arystokracji. Podawanie się za potomków budowniczych katedr było dla nich mało prestiżowe, więc szukano bardziej chwalebnych korzeni. Pierwszy krok uczynił słynny mowa Kawalera Ramsaya (1738): wolnomularze mieliby być w rzeczywistości potomkami rycerzy krzyżowych. Ta mowa stała się początkiem rozwoju od 1740 roku pierwszych rycerskich wysokich stopni masońskich, począwszy od Kawalera Wschodu. Nie ma jeszcze mowy o templariuszach, ale tematy rycerstwa i wypraw krzyżowych dość naturalnie przywołują temat templariuszy.
Innym czynnikiem był wiek oświecenia, czas filozofii i pierwszych sprzeciwów wobec despotyzmu kościelnego i królewskiego. Templariusze, niesłusznie zniszczeni przez koalicję króla i papieża, mogli reprezentować prototyp wszystkich tych, którzy walczą z uciskiem religijnym i politycznym, stając się nawet pierwszymi męczennikami sprawy Wolności.
Wreszcie, tajemnica otaczająca wiele aspektów historii templariuszy pozwalała na najbardziej ryzykowne spekulacje. Czy zostali skazani, ponieważ posiadali tajną doktrynę? Czy uzyskali dostęp do jakichś tajemniczych sekretów na Wschodzie? Czy ich bajeczne bogactwo nie wskazywało na to, że odkryli Kamień Filozoficzny?
Mityczna postać templariusza przybrała różne formy w ramach różnych stopni lub rytów masońskich. We Francji najważniejszy stopień masoński templariuszy pojawił się około 1750 roku w formie Wzniosłego Wybranego Kawalera, który później stał się Kawalerem Kadosz, obecnym wysokim stopniem Rytuału Szkockiego Dawnego i Uznanego. Opracowany na bazie stopni Wybranych, mścicieli Hirama, stopień ten opisuje historię starożytnego zakonu, który miał zacząć się od budowniczych Świątyni Salomona, stać się esseńczykami, którzy podczas wypraw krzyżowych zjednoczyli się z templariuszami, których ocalali członkowie, schroniwszy się w Szkocji, mieliby ostatecznie stworzyć wolnomularstwo. Zarys szkockiej legendy był gotowy i miał się rozwijać. Niektórzy wolnomularze wyobrażali sobie nawet, że masońska legenda o Hiramie jedynie maskuje opowieść o końcu templariuszy i męczeństwie Jakuba de Molay, a dowód na to widzieli w inicjałach świętych słów stopni Ucznia, Czeladnika i Mistrza: J. B. M., dla Jacobus Burgundus Molensis, czyli Jakub, Burgundczyk, de Molay.
Templariusze – alegoria dynastii Stuartów
Wolnomularstwo niemieckie poszło znacznie dalej, widząc pojawienie się całego zakonu masońskiego, którego celem było przywrócenie Zakonu Świątyni i zwrot wszystkich jego dóbr: Ścisła Obserwancja Templariuszy, założona od 1754 roku przez barona von Hunda (1722-1776), która w 1782 roku stała się Rytuałem Szkockim Rektyfikowanym. Legenda Ścisłej Obserwancji Templariuszy była w rzeczywistości podwójna: łączyła temat przywrócenia templariuszy z tematem przywrócenia na tron Anglii dynastii Stuartów, odsuniętej od władzy od czasu chwalebnej rewolucji 1688 roku, która obaliła Jakuba II. Hund twierdził, że został przyjęty do wolnomularstwa przez tajemniczego Kawalera w Czerwonym Piórze, którym miał być nie kto inny jak Karol Edward Stuart (1720-1788), zwany “Młodym Pretendentem”, wnuk Jakuba II. I to właśnie Karol Edward miał dać Hundowi misję przywrócenia Zakonu Świątyni.
Weszliśmy właśnie w sam środek polityczno-masońskich intryg, które naznaczyły historię Anglii aż do wygaśnięcia bezpośredniego potomstwa Jakuba II (śmierć Karola Edwarda w 1788 roku) i które wpłynęły na rozwój nowoczesnego wolnomularstwa oraz wysokich stopni masońskich w całej Europie. Niemożliwe byłoby opisanie wszystkich ich perypetii w ramach tego artykułu, ale trzeba przypomnieć główne elementy.
Pierwsze spekulatywne wolnomularstwo angielskie narodziło się za panowania Jakuba I Stuarta, który był jednocześnie Jakubem VI Szkockim. To wyraźnie pod jego wpływem stworzono tę nową instytucję, aby powielić model wolnomularstwa szkockiego, przychylnego królowi. Angielscy wolnomularze wydają się odgrywać dyskretną, ale ważną rolę w obozie rojalistów podczas wojny domowej w latach 1642-1646 i w dowód wdzięczności Karol II był im bardzo przychylny po restauracji monarchii w 1660 roku. Podczas chwalebnej rewolucji 1688 roku, która zakończyła panowanie Jakuba II, wolnomularstwo się podzieliło. Jedna część, zwana “jakobicką” w odniesieniu do Jakuba II, bardziej konserwatywna i katolicka, pozostała wierna Stuartom, podczas gdy druga, bardziej liberalna i protestancka, wybrała wsparcie Wilhelma Orańskiego, a następnie domu hanowerskiego i ostatecznie założyła Wielką Lożę w 1717 roku. Choć wolnomularstwo było oficjalnie rozpowszechniane w Europie przez Wielką Lożę z 1717 roku, loże jakobickie były tam również dobrze zakorzenione, choćby w Saint-Germain-en-Laye, gdzie schronił się dwór Jakuba II. Jasne jest, że jakobici starali się wykorzystać wolnomularstwo do zdobycia sympatii i ewentualnego wsparcia dla swojej sprawy, a wysokie stopnie masońskie były ich głównym środkiem propagandy: kto mógł przypuszczać, że pod odbudową Świątyni przez Zorobabela lub przetrwaniem i przywróceniem templariuszy kryją się dynastyczne pretensje Stuartów? Nie jest zresztą przypadkiem, że proliferację wysokich stopni masońskich w XVIII wieku nazwano “szkockością” (Écossisme), że wiele stopni i rytów masońskich do dziś nazywa się “szkockimi” i że wszystkie masońskie stopnie templariuszy podają, że templariusze przetrwali, schroniwszy się w Szkocji.
Czy więc wszystko jest do odrzucenia?
Oczywiście, że nie! Te rozważania historyczne nie umniejszają wartości symbolicznej stopni czy rytów masońskich, szkockich czy templariuszy. Miały one w sobie wystarczająco dużo siły, by doczekać się dalszego rozwoju, który nie ma już nic wspólnego z historią Stuartów. A raczej, symbole i rytuały, które niosą, są w stanie karmić naszą wyobraźnię i duchowość daleko poza politycznymi intencjami tych, którzy je stworzyli.
Powiązane produkty
-

Baudrier (sznurek) Kawalera Dobroczynnego Miasta Świętego (CBCS) – Zakon Wewnętrzny RER
-

Białe rękawiczki masońskie Rycerzy Templariuszy (Knight Templars) IN HOC SIGNO VINCES
-

Białe rękawiczki masońskie Rycerzy Templariuszy z czerwonym krzyżykiem
Zakres cen: od 72.39zł do 81.90zł 🛒 Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu
