P: Co zainspirowało Pana do zostania pisarzem i jak rozpoczął Pan swoją przygodę z pisaniem?
Franck: Brat, który stał się przyjacielem, został wtajemniczony w loży Wielkiego Wschodu Francji GODF, gdzie zajęcia inicjacyjne zostały zastąpione pogawędkami o społeczeństwie. Nasze wymiany zdań i dyskusje przekonały go, by kontynuować tę drogę przez pewien czas. Pewnego dnia powiedział mi:
„Dzięki swojemu zmysłowi pedagogicznemu powinieneś pisać dla Uczniów, aby ich informować i uchronić przed przedwczesnym odejściem”.
W ten sposób w 2014 roku narodził się „Podręcznik przetrwania dla Ucznia chcącego odejść”. Było to 9 lat temu i od tamtej pory czas płynie, a ja kończę obecnie swoją 11. książkę.
Następnie uruchomiłem sieć www.onvarentrer.fr, która od tego czasu urosła do 6000 członków, było to 7 lat temu.
I wreszcie, 2 lata temu, uruchomiłem wraz z zespołem 40 wolontariuszy dziennik www.450.fm, który ma dziś 7000 czytelników dziennie.
P: Czy może Pan opowiedzieć nam o swojej drodze masońskiej i o tym, jak wpłynęła ona na Pana pisarstwo?
F: Zacząłem przygodę z wolnomularstwem 20 lat temu w męskiej loży. Kilka lat później przeszedłem do loży mieszanej, ponieważ nie wyobrażałem sobie już pracy wyłącznie z mężczyznami. Wywodziłem się ze świata duchowości japońskich i chińskich sztuk walki.
Wchodząc do loży, zauważyłem brak instrukcji. Dlatego też napisałem od tamtej pory 2 książki, aby odpowiedzieć na potrzeby Uczniów bez instruktora, w następnym roku przyszła kolej na Czeladników. Idąc za ciosem, mając za sobą 3 kadencje Czcigodnego w 3 różnych lożach, jednej w Rytcie Szkockim Dawnym i Uznanym (RSDU) i dwóch w obrządku Memphis-Misraïm, skorzystałem z okazji, by stworzyć „Podręcznik ratunkowy dla Czcigodnych bardzo samotnych w loży”.
Dziś właśnie wydałem w wydawnictwie Numérilivre moją 10. książkę, która jest poświęcona wolnomularstwu poprzez ciało oraz dekodowaniu symbolicznemu i energetycznemu: „Klucze do nowego wolnomularstwa poprzez ciało”.
Jest to odpowiedź na to, czego coraz bardziej brakuje w lożach – poczucia praktyki, integrującej materię i niematerię. Wolnomularstwo jest moim zdaniem zbyt zintelektualizowane, a za mało zmaterializowane.
P: Jaki jest Pana proces pisania? Czy ma Pan jakieś rutyny lub specyficzne rytuały, które pomagają Panu wejść w stan umysłu sprzyjający pisaniu?
F: Jak powiedział mi kiedyś pewien księgarz, jestem autorem, a nie pisarzem. Ja opowiadam o doświadczeniach, dzielę się wiedzą. Victor Hugo był pisarzem.
Jeśli chodzi o mnie, wystarczy mi godzina, włączenie komputera i założenie słuchawek, aby skoncentrować się na pisaniu. Mam szczęście, że potrafię szybko skupić się na tekście. Przyznam, że najlepszą porą dla mnie jest wieczór, ponieważ wszyscy śpią, media społecznościowe odpoczywają, mój telefon jest wyciszony… i wtedy wszystko staje się płynne, co pozwala mi pisać.
Buduję architekturę, która będzie szkieletem mojego dzieła. Następnie nakładam materię wokół, starając się być jak najbardziej precyzyjnym i zrównoważonym. Bardzo szybko wyrzucam pomysły na ekran. Potem czytam i czytam ponownie, aby wygładzić całość tak, by muzykalność mojego tekstu wydawała mi się zrównoważona i harmonijna.
Przywiązuję wagę do kilku elementów. Wśród nich można oczywiście wymienić pomysł na przekazanie treści, trzeba również wziąć pod uwagę rytm, dobór słów… Wszystko to często kojarzy mi się z kompozycją muzyczną.
P: Co Pana zdaniem wyróżnia Pana pisarstwo na tle innych w tym gatunku i jak udaje się Panu pozostać oryginalnym i innowacyjnym w swojej pracy?
F: Montaigne mawiał: „Nie nauczam, opowiadam”, to trochę moja zasada. Mam szczęście, że wypracowałem styl pisania dziennikarskiego, bardzo płynny i łatwy w odbiorze. Dziś trudniej jest pisać w stylu balzakowskim niż dawniej, ponieważ oczekiwany rytm i czas poświęcony na czytanie nie są już takie same.
Czytelnik oczekuje rozrywki, ciągłego pobudzenia podczas lektury. Spędza czas na czytaniu krótkich wiadomości i żongluje mnóstwem narzędzi medialnych, które go formatują i nie pozwalają już zbytnio poświęcić czasu na czytanie tekstu napuszonego i zbyt złożonego.
Tak więc mój styl jest płynny, to tyle jeśli chodzi o formę. Jeśli chodzi o treść, tutaj również mam szczęście być pedagogiem, co pozwala na przekazywanie idei w duchu dobrego humoru i przyjemności. Szukam przede wszystkim wywołania chęci u mojego czytelnika, ale z pewnością nie pokazania mu, że jestem od niego lepszy. Staram się być taki sam w moim pisaniu, jak i w życiu.
Dla mnie pisanie jest jak zabieranie głosu w loży: jeśli mówca prosi o głos, by powtórzyć to, co właśnie powiedziano, lub by się pokazać, nie dzieli się, działa egoistycznie. Wszystko tkwi w chęci dzielenia się. Im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy, to interaktywne i wielokierunkowe.
P: Jak radzi Pan sobie z blokadą pisarską i jak zachowuje Pan motywację podczas pracy nad długoterminowym projektem?
F: Jak już wspomniałem, jestem autorem, a nie pisarzem. Nie mam więc żadnych problemów pisarskich. Jestem szczęśliwym i spełnionym autorem. Pracuję tylko nad projektami, które sprawiają mi przyjemność.
Jeśli jest to przymus, oznacza to, że nie jestem na swoim miejscu. Aby podać przykład, z grupą wspólników, dziesiątkami sióstr i braci, uruchomiliśmy dwa lata temu dziennik, który po 24 miesiącach wyprodukował ponad 4000 artykułów.
To ogromna praca pisarska, korektorska, monitorująca, animacyjna. Wszystko to jest jak próba stworzenia encyklopedii, która nigdy nie miałaby końca. Jeśli nie ma w tym przyjemności, to nie zadziała. A my z przyjemnością zauważamy, że czytelnicy są z nami, a nasi subskrybenci proszą o więcej. To dla mnie sukces.


P: Czy może Pan opowiedzieć nam trochę o swojej ostatniej książce? Jakie tematy zgłębia i jakie przesłanie chce Pan przekazać czytelnikom?
F: Wspomniałem o tym nieco wcześniej. Wolnomularstwo jest moim zdaniem obecnie w stanie zwątpienia i strachu. Dlatego desperacko trzyma się przeszłości i zastyga. Zazwyczaj to w czasach kryzysu trzeba działać, ponieważ ten okres sprzyja zmianom.
Dlatego rozłożyłem na czynniki pierwsze wolnomularstwo, które znałem, aby zintegrować uniwersalne dekodowanie ciała, które studiuję wraz ze sztukami walki od ponad czterdziestu lat. Niektórzy widzą w inicjacji jedynie mityczną dramaturgię informacji mentalnej. W rzeczywistości jest ona całkowicie odciśnięta w ciele i ujawnia się na nowo podczas każdego zwołania inicjacyjnego.
Co powiedzieć także o 4 pokarmach wolnomularza, z których tylko dwa są wymieniane (stały i płynny), dlaczego nie mówi się o orientacji myśli i traktowaniu powietrza podczas faz oddychania?
Spróbujcie trochę pożyć ze stęchłym powietrzem lub oddychając na 30% przez godzinę i zobaczcie potem wynik waszego myślenia lub działań. Wszystkie te aspekty są badane i rozwijane w „Kluczach do nowego wolnomularstwa poprzez ciało” w wydawnictwie Numérilivre.
P: Czy ma Pan jakieś rady dla początkujących pisarzy, którzy chcą doskonalić swój warsztat?
F: Tak, pierwsza rada to pytanie: „Czy to, co masz do napisania, jest interesujące dla Twojego czytelnika?”. Jeśli pisanie jest środkiem przekazu, a treść jest bogata, to piękny prezent dla czytelników.
Następnie, drugi punkt to zachęta. Żaden wielki pisarz nie otrzymał nagrody Goncourtów za pierwszym razem, gdy wziął pióro do ręki. Nikt nie staje się doskonały od pierwszej próby. Trzeba więc szlifować swój kamień i zaczynać od nowa, aż stanie się bardzo dobrym.
Polski pianista Artur Rubinstein powiedział w latach 60.: „Jeśli nie ćwiczę jeden dzień, słyszę to. Jeśli nie ćwiczę dwa dni, słyszy to moja żona. Jeśli nie ćwiczę trzy dni, słyszy to publiczność”. Ta sama logika dotyczy pisania, trzeba ćwiczyć.


P: Z jakimi wyzwaniami spotkał się Pan jako pisarz i jak je Pan przezwyciężył?
F: Pisanie to ciągłe wyzwanie. Chodzi o wyzwanie, jakim jest napisanie czytelnego dzieła. To nigdy nie jest z góry wygrane. Następnie trzeba wydać książkę, a to nie jest łatwiejsze, ponieważ pisarzy jest bardzo wielu od czasu COVID.
Książki to inwestycje, które muszą się zwrócić, a wydawcy mają ciężkie życie. Rynek jest trudny, ponieważ wszystko w świecie tworzenia i dystrybucji ulega mutacji. Czytelnik z 2023 roku jest nieporównywalny z tym z 1980 roku.
BFM zatytułowało kilka lat temu reportaż: „w 25 lat dwa razy więcej wydanych książek, ale coraz mniej czytanych”. Jeśli chodzi o mnie, udało mi się przejść próbę pisania, a następnie wydawania, tworząc Éditions LOL.
Potem wydałem 4 inne dzieła u niezależnych wydawców, aby nie być klasyfikowanym w rubryce autorów samowydających się. Wszystko to jest długą drogą i trzeba dostosować się do każdej nowej próby.
P: Czy ma Pan ulubione książki lub autorów, którzy wpłynęli na Pana styl pisania lub zainspirowali Pana w Pana własnej pracy?
F: Tak, rzeczywiście, dużo czytałem w przeszłości, a autorzy tacy jak Stefan Zweig czy Patrick Süskind sprawili, że zapragnąłem pisać z taką samą płynnością. Czytając Balzaka, obiecałem sobie, że nigdy nie stanę się tak utalentowany… w tym samym stylu. Wydaje mi się, że każdy artysta musi najpierw kopiować, a potem odtwarzać, zanim zacznie wprowadzać innowacje w swoim osobistym stylu. Dziecko robi to, co ojciec, a potem pewnego dnia go wyprzedza, by podążać własną drogą.
P: Jakie są Pana przyszłe projekty pisarskie i czy jest coś jeszcze, czym chciałby się Pan podzielić z czytelnikami lub początkującymi pisarzami?
F: Mam 3 lub 4 projekty, które leżą w folderach na moim komputerze. Wszystko jest gotowe, by rozpocząć pisanie, ale to jeszcze nie ten czas. W międzyczasie wydawane są nowe książki, a mimo to narodziły się one podczas lunchu kilka miesięcy wcześniej i hop… 3 miesiące później są w księgarniach. W rzeczywistości proces tworzenia jest dość tajemniczy. Rzeczy kiełkują, tworzą się i rozpowszechniają. To magia życia. Myślę, że każdy artysta funkcjonuje mniej więcej w ten sam sposób, z naprzemiennością porządku i chaosu.
P: Jakie są najważniejsze zasady i wartości wolnomularstwa, które chce Pan promować w swoich książkach?
F: Jestem głębokim zwolennikiem wolnomularstwa inicjacyjnego. Mam świadomość, że wolnomularstwo składa się z grupy praktykujących, którzy dzielą się z jednej strony na aktywistów działających na rzecz spraw społecznych, a z drugiej strony na praktykujących, którzy pracują na przykład w Rytach egipskich, których praktyki mogłyby być dla niektórych utożsamiane z czarami. Wszystko to nazywa się jednak wolnomularstwem.
Gdybym urodził się w czasach III Republiki, nie ma wątpliwości, że zostałbym wolnomularzem, by popychać społeczeństwo do przodu. Teraz, gdy wolnomularstwo jest całkowicie infiltrowane przez setki stowarzyszeń lub grup bardziej aktywnych i skutecznych niż FM, nie widzę żadnego interesu w spędzaniu 2 godzin w fartuchu, słuchając desek, które czasem pochodzą z Wikipedii. Robię to bardzo dobrze w domu i wychodzę z tego równie nakarmiony.
Z drugiej strony, aspekt duchowy porusza mnie w najwyższym stopniu. Mówię w mojej ostatniej książce o upadku kościoła chrześcijańskiego katolickiego we Francji od 120 lat: „W 1900 roku 34,5% świata było chrześcijanami; w 2020 roku liczba ta wynosi 32,3%. Ta względna stabilność maskuje jednak spektakularne zmiany w demografii chrześcijaństwa. Liczby ujawniają, że w 1900 roku 82% chrześcijan mieszkało w Europie i Ameryce Północnej, a w 2020 roku liczba ta spadła spektakularnie do 33%. (Źródło: Światowa analiza z Lozanny; marzec 2021; „Czy chrześcijaństwo kurczy się czy przesuwa?”; https://tinyurl.com/statistiquesChretiens.)”. Tymczasem człowiek nie może obejść się bez wierzeń i rytuałów. Jak teraz zaspokoi tę potrzebę? Z pewnością nie w loży, by prowadzić pozbawione znaczenia inicjacyjnego pogawędki o końcu życia czy GMO. Wolnomularze stanowią obecnie 0,2% populacji francuskiej. Oznacza to, że wśród 99,08% Francuzów świeckich połowa zmieniła religię od zeszłego wieku, ale nie przyszła do wolnomularzy, by nakarmić tę potrzebę. Tymczasem wolnomularstwo byłoby w stanie odpowiedzieć na tę potrzebę duchowości. Ale do tego trzeba stworzyć nową gałąź, która mogłaby odpowiedzieć na te oczekiwania. Wszystko to utoruje sobie drogę, ponieważ jest wiele punktów do rozwinięcia.

P: Jak wolnomularstwo ewoluuje w Pana doświadczeniu i jak znajduje to odzwierciedlenie w Pana pisarstwie?
F: Właśnie Panu odpowiedziałem, społeczeństwo jest w trakcie mutacji, technologie idą jeszcze szybciej, a ja jestem uważnym obserwatorem tego wszystkiego. Te mutacje, w połączeniu z moim osobistym rozwojem, prowadzą mnie do pielęgnowania projektów na rzecz jeszcze większego dzielenia się. Jaka szkoda zachowywać dla siebie dobre odkrycia, których dokonujemy.
P: Jakie jest kluczowe przesłanie, które chce Pan przekazać poprzez swoje książki masońskie?
F: Słowo klucz znajduje się dokładnie w moim ostatnim tytule: „Klucze do nowego wolnomularstwa poprzez Ciało”. Moje obecne zadanie nie jest łatwe, ponieważ dzisiejsze dzieła dzielą się na trzy główne kategorie. Są książki z zakresu masonologii, książki, które powtarzają to, co zostało napisane setki razy od 3 wieków, i wreszcie książki z zakresu prognozowania. Zaproponowanie książki historycznej może być interesujące pod względem intelektualnym, ale w żaden sposób nie posuwa naprzód naszej Sztuki. To tylko światło rzucone na przeszłość, które pozwala nam zrozumieć, co robiliśmy do tej pory. Jeśli chodzi o pisanie po raz n-ty książki na temat już poruszony, może to z pewnością zadziałać, ale nie wnosi nic szczególnego dla ewolucji. Jeśli porównamy to z dziełami z zakresu prognozowania, nie są one łatwe, ponieważ są silnie kwestionowane przez starszych, konserwatystów i purystów. Innowatorzy nie zawsze mają łatwe życie.
Jeśli chodzi o kluczowe przesłanie, prawdopodobnie byłoby to…: „Idźcie szybko subskrybować 450.fm, jeśli chcecie czytać informacje przekrojowe, uniwersalne i bezstronne”. Mam wrażenie, że prozelityzm niektórych domów masońskich raczej zamyka, niż uwalnia swoich członków. Należy wyjść z kazań, by wejść w erę przejrzystości. Jeśli myślicie, że przesadzam, wiedzcie, że niektóre Obediencje we Francji otwarcie bojkotują 450.fm i wzywają swoich członków do robienia tego samego poprzez okólniki. Kiedy dochodzi się do tego poziomu głupoty i strachu, nie należy się dziwić, że tak wielu wolnomularzy odchodzi po kilku latach. Jest to również dowód na to, że przejrzystość w komunikacji nie jest jeszcze normą. W międzyczasie jest to ta, którą wybrał nasz dziennik i nie zamierzamy zmieniać orientacji w najbliższych latach.
P: Jakie rady dałby Pan wolnomularzowi, który chce napisać książkę o wolnomularstwie?
F: Nie wiem, co mógłbym mu powiedzieć poza… Zacznij i rób jak wszyscy, na początku będziesz się potykał, a potem będzie lepiej. To po prostu nauka.
P: Czy internet i narzędzia cyfrowe pojawiły się jako narzędzia, które mogą Panu pomóc?
F: O tak! Prawdopodobnie nigdy nie napisałbym tyle, gdyby nie istniał komputer. Następnie to dzięki internetowi moje publikacje stały się bardziej precyzyjne, bardziej kompletne. Wcześniej trzeba było udać się do biblioteki, aby sprawdzić notatki, daty, odniesienia. Dziś wszystko jest szybsze i bardziej precyzyjne. Następnie, jeśli chodzi o dystrybucję, moje książki mają osobistą stronę internetową.
Jest to więc bezpośredni sposób na zaistnienie i sprzedaż online bez pośredników. Można też mówić o mediach społecznościowych, aby promować nowości. Tak, niech żyje Internet, niech żyją media społecznościowe.
P: Czy są jeszcze jakieś punkty, które chciałbyś poruszyć, a których nie miałeś okazji rozwinąć w poprzednich pytaniach?
F: Przeciętna książka masońska ma nakład około 300 egzemplarzy. Autor otrzymuje od wydawcy 8% po roku lub dwóch, zazwyczaj od 301. egzemplarza. Tak więc dzieło, które może zająć kilka miesięcy pracy, przynosi finansowo mniej więcej 500 € po 600 sprzedanych egzemplarzach, od których trzeba odjąć składki społeczne. Szybko rozumiemy, że w kwestii wolnomularstwa rzadko zdarzają się autorzy, którzy zarabiają pieniądze lub czynią z tego swój zawód. Nie każdy może nazywać się Jacques Ravenne czy Éric Giacometti.
Jeśli chodzi o sławę, poproś dowolnego wolnomularza o wymienienie 5 autorów masońskich, po trzecim robi się skomplikowane. Jest to więc mikrorynek, który odpowiada ogólnie staniu się aktorem gospodarczym w mieście zaludnionym jak Saint-Etienne czy jak Tulon. Nikt nie może zostać milionerem na tak małej przestrzeni.
Tak więc jedyną motywacją do pisania dla świata masońskiego musi być poczucie dzielenia się i Braterstwa. Przyjemność przekazywania w skrócie. Nasze biblioteki i inne księgarnie liczą około 15 do 18 000 tytułów masońskich, na bibliografię około 135 000 książek. Widzicie dobrze, że jesteśmy tylko małą kroplą wody. Bądźmy więc skromni.
Powiązane produkty
-

Aktówka masońska ze skóry ekologicznej – transport dekoracji i fartucha
-

Baudrier (szarfa) mistrza. rozeta + ekierka & cyrkiel. naturalny jedwab – memphis-misraïm
Zakres cen: od 169.00zł do 208.30zł 🛒 Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu -

Baudrier (szarfa) mistrzowska. rozeta ekierka cyrkiel gwiazda płonąca akacja – Rytuał Francuski Groussier RFG
Zakres cen: od 146.77zł do 252.35zł 🛒 Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu
